Jak być stylowa kobieta

[Spoiler] Megalo Box: odcinek 1 i 2

2018.04.15 00:52 jaqqu7 [Spoiler] Megalo Box: odcinek 1 i 2

ODCINEK 01

Bardzo spodobał mi się styl, który prezentowały zwiastuny i już początek odcinka potwierdza, że o ile również animacja dopisze, to będzie co podziwiać. I o ile te pierwsze sceny są reprezentatywne, to też nie mam się o co martwić: ogólnie anime w swoim otwarciu ocieka stylem oraz klimatem. Przypomina mi to nieco Red Line mówiąc szczerze od tej strony i myślę, że zresztą mogli się wzorować na tamtym filmie jeżeli chodzi o kierunek artystyczny. Ogółem ujęcie na to jak (prawdopodobnie) główny bohater w poszukiwaniu jakiegoś celu w życiu przemierza na swoim motorze pustynię, a później te migawki prezentujące ujęcia z jakiegoś rodzaju futurystycznego pojedynku bokserskiego wyglądają naprawdę dobrze, ba powiem więcej - prezentują się absolutnie fantastycznie. Bardzo mi przypadło do gustu jak wyraźne i mocne są kontury postaci oraz przedmiotów, a do tego mamy parę ciekawych zabiegów montażowych, które nadają dynamizmu całości.   
No i już wiemy, że cała historia będzie się toczyła wokół turnieju bokserskiego. Jednak nie jest to już sport jaki znamy z dzisiejszych czasów, w świecie Megalo Box technologia jest o wiele bardziej zaawansowana co również przekłada się na zmagania w ringu. To już nie jest wyłącznie pojedynek ludzi, ale również wyścig zbrojeń o to, kto ma lepszy jakiegoś rodzaju egzoszkielet bokserski o ile dobrze zrozumiałem. Oprócz tego mamy mały wgląd na to jak wyglądają tutejsze realia: świat wydaje się być odrobinę postapo, a przynajmniej mamy wyraźnie wizualnie to sugerowane, do tego społeczeństwo jest podzielone na obywateli żyjących sobie w czystej, wygodnej metropolii, a pozostali - nie posiadający dowodu osobistego są skazani na egzystencję w ciągnących się po horyzont slumsach. Oczywiście nasz protagonista jest zabunkrowany w tej drugiej lokacji, w końcu każda seria sportowa musi się zaczynać od underdoga, który pnie się po szczeblach kariery, jest to wpisane w DNA gatunku. Zapewnia nam to zresztą pierwszą przeszkodę dla niego - otóż turniej, o którym wcześniej wspominano otwarty jest wyłącznie dla obywateli, więc w jakiś sposób będziemy obserwować jego wysiłki w celu zdobycia przepustki do niego lub pewne wydarzenie, które sprawi, że zyska prawo do udziału. Dowiadujemy się też pewnych rzeczy o nim samym: nie znamy jego imienia, o ile go posiada i przedstawia się jedynie swoim pseudonimem bokserskim (bierze udział w podziemnych, pewniakiem nielegalnych walkach) Junk Dog lub w skrócie J.D., a także że zarabia kupę hajsu na ustawionych walkach (a nie mówiłem, że przypomina mi to Red Line). Z innych rzeczy: coraz bardziej podoba mi się styl tego anime, a uliczki slumsów wyglądają fantastycznie ze swoim brudem oraz wymalowanymi graffiti ścianami, czy zdewastowanymi elewacjami budynków. Naprawdę dużo miłych dla oka szczegółów tutaj udało im się zawrzeć.
  
Poznajemy też jakiegoś rodzaju "menadżer" J.D., który zajmuje się organizacją i ustawianiem mu walk - Gansaku Nanbu. To znaczy mieliśmy już mały wgląd na niego odrobinę wcześniej, przy wyścigach psów, ale dopiero teraz mamy okazję go bliżej poznać, a więc jest to: oszust, alkoholik i hazardzista, który na dodatek nie ma prawego oka. Dowiadujemy się też, że (oczywiście) główny bohater jest utalentowany i wystarczająco silny, by brać udział w oficjalnych walkach, ale będąc poza nawiasem społeczeństwa nie ma na to póki co najmniejszych szans i musi się ograniczyć do lania po mordach w piwnicach podrzędnych barów. Widzę też, że nie będą się bali tutaj pokazywać krwi - pozostaje mieć nadzieję, że zwiastuje to soczyste pojedynki oraz boleśnie rozkwaszone mordy. Muszę też przyznać, że muzyka również robi pozytywne wrażenie, chociaż nie była jakoś bardzo obecna w całym odcinku, to jednak gdy się pojawiała, przyjemnie uzupełniała sceny - mamy tutaj bardzo agresywny, elektroniczni soundtrack, czerpiący nieco z funku i z bardzo wyraźnym użyciem perkusji. No ale póki co zostawmy ten element, bo serwuje się nam prawdziwe mięsko w postaci pierwszej walki. I tak, rzeczywiście walczący korzystają z wspomagaczy dla swoich mięśni, te przypominają nieco to, co mogliśmy widzieć np. w filmie Elysium, ale tutaj mają bardziej fantazyjne kształty. Podziwiam kolesia od dźwięku, że tak ładnie wpasował odgłosy uderzeń rękawic o ciało z muzyką do muzyki w tle, fajnie to się zgrało. Sama walka wygląda fantastycznie: ciosy mają siłę, a animacja jest płynna i szczegółowa, tak że każdy ruch jest miodem na oczy. No i kończy się tak, że J.D. przegrywa, aby móc zgarnąć kasę z ustawionych zakładów.
  
Aby ochłonąć i ostudzić emocje, szczególnie wkurzenie względem swojego parszywego losu - rusza swoim motorem na nieukończony odcinek autostrady. Widzicie jak krople deszczu mu spływają po okularach? Kurcze, to animatorzy zadbali o całe multum drobnych smaczków. Jednak, tam o mały włos nie potrąca organizatorki turnieju Yukiko Shiratori, która wybrała się tam aby podziwiać z oddali powstającą arenę na to wydarzenie, obecny był tam też jeden z pretendentów do tytułu - Yuuri i wydaje się, że ma on bliskie z nią stosunki, albo co najmniej wspólną przeszłość i zbieżne cele. Kobieta poczuwając się do odpowiedzialności chce mu odpłacić za ewentualne uszkodzenia w motorze, ale J.D. będąc i tak już w paskudnym humorze, dość niegrzecznie odmawia, gdy dowiaduje się kim ona jest i wykrzykuje, że organizowana przez nią impreza nie ma nic wspólnego z "prawdziwym" Megalo Boxem. Na te słowa reaguje jej towarzysz i tak obaj szykują się do pojedynku w deszczu... ostatecznie przez interwencję Yukiko jednak do niego nie dochodzi.
  
Chociaż szybko okazuje się, że co się odwlecze, to nie uciecze. Yuuri odnajduje J.D. w tej dziurze, w której tamten walczy w ustawionych pojedynkach i wyzywa protagonistę do dokończenia spraw zaczętych dzień wcześniej. Mamy też porównanie do tego jakie są różnice w jakości między złożonym głównie ze śmieci i odpadów sprzęcie MC, a top tierowym wyposażeniem pretendenta do zwyciężenia nadchodzącej Megaloni. Tamten to idealnie dopasowany kawał lśniącej technologii, idealnie dopasowany do kształtu rąk i całkowicie je pokrywający tak, że bardziej przypomina to jakby miał całe ramię zastąpione przez nie. Gansaku jednak lekko panikuje i próbuje nie dopuścić do pojedynku lecz J.D. daje mu lekko do zrozumienia, że nie ma dzisiaj nic do gadania, co skutkuje wypchnięciem menadżera/trenera z ringu. No i muzyka w tej scenie, będąca jakąś wariacją elektro-rocka robi spore wrażenie. Czuję, że obok OST z Devilman Crybaby może być to jeden z lepszych soundtracków tego roku.

ODCINEK 02

LET'S GET READY TO RUMBLE! Niech więc przemówią pięści i szczęk uderzającego o siebie metalu - pora na walkę wieczoru. Oczywiście dialogi między walczącymi to mierzenie kto ma większe cojones, a poziomy testosteronu i adrenaliny osiągają niebezpieczne rejony dla przeciętnego śmiertelnika. Pierwsze próby zadania celnego ciosu przez J.D. spełzają jednak na niczym, przeciwnik to nie jest jeden z kelnerów, z którymi pojedynkował się wcześniej i z łatwością unika każdej z nich, jednocześnie samemu próbując załatwić walkę pojedynczym trafieniem. Nasz bokser jednak unika ciosu i wycofuje się na parę kroków, a Yuuri widząc, że mimo wszystko ma do czynienia z amatorem postanawia nieco się zabawić i oczywiście proponuje, że od tej pory będzie używał tylko jednej ręki. Ja wiem, że to wszystko to strasznie zajechane klisze, ale tak czy siak, jest to podane w tak smacznym sosie, że nie trudno mi się nie uśmiechnąć z zadowoleniem. Sama choreografia walki jest absolutnie miodna - teraz bardzo się cieszę, że dałem się jednak przekonać sobie do tego aby sięgnąć po Megalo Box.
  
Tymczasem jednak Junk Dog próbując wymanewrować przeciwnika, tylko powoduje, iż przewaga w umiejętnościach, doświadczeniu i sprzęcie tamtego jest zbyt duża i po dwóch celnych razach leży na ringu liczony. Nie chce się jednak poddawać i z trudem wstaje - nawet jeżeli walka może go kosztować życie lub zdrowie. To jedyna szansa dla niego aby poczuć, że cokolwiek w jego marnej egzystencji miało sens i dało mu choć odrobinę satysfakcji. Zanim jednak damy walce przejść do kolejnego etapu, wjeżdża (dosłownie) na ekran czołówka. Ta jak reszta anime jest niesamowicie klimatyczna i stylowa, a przy tym dość minimalistyczna - o to mamy naszego głównego bohatera ukazanego jako dzikiego psa, pokrytego licznymi bliznami, który wałęsa się bez celu po pustkowiach, a resztę kadrów wypełniają charakterystyczne elementy ubioru lub wyposażenia bohaterów. Jest w tej swojej prostocie bardzo jednak przyjemny ten opening, no i rockowa piosenka dobrana do niego również przypadła mi niezwykle do gustu.
  
Wracajmy jednak do pojedynku - nie zwróciłem na to uwagi wcześniej, ale teraz gdy uważnie się przysłuchałem, to sprzęt bohaterów również wydaje charakterystyczne dla siebie dźwięki maszynerii mechanicznej. Drobna rzecz a cieszy, bo każdy tego typu element buduje wrażenie, że ciosy mają siłę i moc za sobą, która uwięziona w egoszkielecie czeka na uwolnienie. Co jednak w samej walce - J.D. po pierwszym liczeniu jest nieco bardziej uważny i zdeterminowany do tego aby pokazać, że jest coś wart. Tym samym, nawet jeżeli pierwsza próba zakończyła się fiaskiem, za drugim razem wymanewrowuje Yuuriego zmuszając go do zablokowania ciosu drugą ręką, aby ten nie wylądował sierpem na jego twarzy. MC jednak chyba nie zdaje sobie sprawy, że właśnie obudził w swoim przeciwniku bestię i prawdziwa walka zaczyna się dopiero teraz. Ale zanim dochodzi do wymiany "argumentów" w nas uderza kolejny fenomenalny instrumentalny mocny rock - idealnie pasuje do klimatu i sportu, szczególnie że znów na pierwszy plan wychodzi agresywna perkusja. Yuuri nie daje jej jednak długo pobyć na ekranie, bo wciąga w pułapkę protagonistę i wykorzystując przewagę w doświadczeniu znów posyła go na deski. A cios był to naprawdę mocarny, aż polała się długa struga krwi za bohaterem, gdy ten upadał - no i sam efekt impaktu wyglądał fenomenalnie. I tak też mamy K.O., gdy J.D. powoli traci przytomność z upływającymi sekundami liczenia...
  
...jednak nas zaskoczył i wstaje na chwiejnych nogach. Wzywa także mistrza do tego aby wrócił na ring i spełnił swoją groźbę o wysłanie go do piachu jeżeli jest taki twardy na pozuje. Yuuri uznaje, że jednak protagonista nie jest wart jeszcze zachodu i aby dokończyć pojedynek, ten musi sam sobie wybić drogę na "prawdziwy" ring i dopiero wtedy może zgodzi się na rewanż. Tak też, Junk Dog decyduje, że nie może dłużej żyć z ustawionych walk i musi zrobić wszystko aby coś zmienić i jeszcze raz zakosztować prawdziwego Megalo Boxu. Also - czy mogło zabraknąć rapu do dopełnienia obrazu slumsów? No nie mogło, ale nie narzekam, bo tylko jeszcze bardziej czuję, że ten OST zostanie ze mną na dłużej jeżeli całość będzie trzymała taki poziom. Jak się też pewnie domyślacie - J.D. podjął decyzję i chce za wszelką cenę dostać się na turniej Megalonia aby móc jeszcze raz zawalczyć z Yuurim, o czym informuje Gansaku i prosi go o pomoc. Ten jednak stara się chłopakowi wybić ten pomysł z głowy. MC puszcza wszelkie argumenty mimo uszu i wychodząc na kolejny ustawiony pojedynek kończy go zaledwie jednym celnym ciosem, dając do zrozumienia, że to definitywny koniec dotychczasowego życia dla niego. Efektem tego jest to, że menadżetrener zostaje wezwany na dywanik do szefa szefów lokalnego półświatka. W momencie, gdy zostaje poproszony o wydłubanie sobie jedynego oka - postanawia zagrać wszystko va banque i proponuje, że odpłaci się za ten blamaż wygrywając wraz z J.D. Megalonię. Drogę do tego otwiera im Szef Szefów, który czując potencjalny zysk zapewnia fałszywe obywatelstwo dla protagonisty, co umożliwi mu ostatecznie zapis do turnieju kwalifikacyjnego - no i w ten sposób Junk Dog zostaje pochowany, a rodzi się Joe.
submitted by jaqqu7 to anime_dyskusje [link] [comments]